Mamo! Wyjdź ze skorupy!

Zmagacie się czasem, moje drogie mamy, z walką, która toczy się w waszych głowach? Mianowicie chodzi mi o wybór między samą sobą a Waszymi kochanymi dziećmi.

Czy uważacie, że robiąc coś od czasu do czasu wyłącznie dla siebie,  robicie tym samym krzywdę Waszym pociechom? Byłam na tym etapie myślenia jeszcze jakiś czas temu, czułam się rozdarta między czasem, jaki mogłam spędzić z dziećmi a czasem, jaki mogłam przeznaczyć na swój rozwój, czego nie ukrywam, bardzo chciałam.

Wiele matek błędnie myśli, że mając już dzieci, nic im się nie należy od życia, tylko przewijanie, gotowanie, sprzątanie, zabawianie i tak w kółko. Wyjście gdziekolwiek bez dzieci to już wielkie wydarzenie. Nawet jeśli uda nam się wyjść, to rzeczą oczywistą jest, że zdążycie zadzwonić do domu z pięć razy, czy wszystko jest w porządku, czy cały obiadek zjedzony, czy dziecko zrobiło kupkę i czy poprawnie je potem przebrano. Wasze wyjście miało być chwilą dla Was, Waszym relaksem, a jak się okazuje nie potrafiłyście poddać się chwili. Wiem to, ponieważ sama przez to przechodziłam.
Wszystko zmieniło się w chwili, kiedy podjęłam decyzję, aby nie poświęcać się dzieciom i mężowi w 100%. Co nie oznacza wcale, że stałam się wyrodną matką i złą żoną. Dlaczego podjęłam taką decyzję? Ponieważ czułam się, jakbym zaraz miała się udusić. Nadmiar obowiązków, mało czasu wyłącznie dla siebie a jak już był, to wiadomo, ciągłe kontrole, czy wszystko z dziećmi dobrze. 

Powiedziałam DOŚĆ!!!

Zaczęłam od małych kroków. Książki na temat rozwoju osobistego, zrobiłam swoją tablicę marzeń, wyznaczyłam cele. Okazało się, że czytanie książek to za mało. Znalazłam ludzi, którzy również postanowili się rozwijać. Z nimi jest łatwiej, bo znają temat i zawsze będą dodawać mi skrzydeł. Nie ukrywam, że podejmując tę decyzję, spotkałam się z wieloma negatywnymi uwagami. Niestety uwagi były od osób mi najbliższych, które powinny mnie pchać do przodu i wierzyć we mnie. Lecz nie wszystko jest tak kolorowe, jakim by się chciało. Co mnie bardzo cieszy to, to, że nie ulegam temu wszystkiemu, co do mnie mówią. Tym samym pokazuje im, że ja to traktuję poważnie i wiem, czego chcę, a co najważniejsze - po co to robię. Szanując przy tym ich zdanie. Kto wie, czy Wy drogie mamy decydując się na swój rozwój osobisty nie natkniecie się na opór od Wam osób bliskich, czego nie życzę. Mając przy sobie bliskie osoby jest lepiej i łatwiej.

Jeśli trudno jest Wam nadal wyobrazić sobie, że wychodzicie gdzieś bez dzieci, to wyobraźcie sobie, iż zagłębiając się w tematykę rozwoju osobistego jesteście w stanie wyjechać na szkolenie z domu na 2-4 dni. Naprawdę i uwierzcie, to nie jest nic przerażającego. Od października 2014 rok odbyłam siedem szkoleń, które właśnie trwały, w zależności od rodzaju szkolenia, od 2 do 4 dni.

Traktuje szkolenia jako relaks dla siebie. Łącze przyjemne z pożytecznym. Po powrocie do domu jestem naładowana pozytywną energią i naprawdę wypoczęta. Czy wypoczęta mama to zła mama? Która z Was nie marzy czasem, aby zrobić sobie choć dzień wolnego? Założę się, że każda. A zatem to do Was należy decyzja, czy chcecie czegoś więcej od życia. Jeśli tak to, czy chcecie zacząć robić coś w tym kierunku? Początki są ciężkie, nieważne, co się zaczyna robić. Ważne jest, aby nie poddawać się, kiedy ktoś Wam mówi, że to strata czasu lub gdy same zaczniecie w siebie wątpić. Siła jest w Was. Udowodnijcie to SOBIE!

Share this:

, ,

KOMENTARZE

1 komentarze:

  1. Bardzo dobry wpis. Może niektóre matki się w końcu ogarną i zaczną coś robić poza zajmowaniem się domem i dziećmi, bo jak to przestawiłaś - da się. Osobiście mnie szlag trafia, jak słyszę "nie mogę czegoś tam, bo DZIECI" - wystarczy sobie wszystko zaplanować.

    OdpowiedzUsuń